Archiwa tagu: recenzja

Jak ja bardzo Like a Virgin…

likeavirgin

…bowiem odkrywanie nieodkrytego jest najbardziej niesamowite i co najważniejsze nieprzewidywalne. Nie ma idealnej mapy, są tylko życiowe drogowskazy 😉 W życiu trzeba spodziewać się niespodziewanego i o tym jest ta książka, aby z takimi sytuacjami radzić sobie bez przeszkód.

Książka „Like a Virgin” sir Richarda Bransona, bestseller The Sunday Times o idealnym podtytule „Czego nie nauczą Cię w szkole biznesu” pojawiła się na naszym rynku nakładem Wydawnictwa Studio Emka. To bardzo ciekawe, wręcz kosmicznie wciągające 372 strony, po brzegi wypełnione wartościową wiedzą.

Na całe szczęście nie jest to kolejny teoretyczny podręcznik biznesowy, a przede wszystkim praktyczny poradnik lub też poradnik wyjątkowego praktyka.

Richard nie skończył szkoły, ale założył ponad 600 biznesów w bardzo wielu różnych dla siebie dziedzinach. Część z nich sprzedał, część zamienił, część zbankrutowała, zostało około 400. W niniejszej książce odpowiada, więc na pytania czytelników z całego świata. Udziela również odpowiedzi na pytania niezadane. Taki jest właśnie Richard Branson – nieprzewidywalny.

Publikację czyta się, niczym najbardziej wciągającą książkę sensacyjną, zdobywając na każdej stronie dodatkową wiedzę. Według autora najważniejsza jest fantastyczna obsługa klienta i identycznie dobry produkt lub usługa. Reszta? Reszta też wtedy stanie się rewelacyjna.

Dlaczego warto przeczytać akurat tę książkę? Bo czyta się ją fajnie, a Richard ma wiedzę i doświadczenie. Ma również misję, aby przedsiębiorcy pomagali światu oraz lokalnej społeczności. Dla niego lokalna przedsiębiorczość tyczy się wszystkich kontynentów, ale czego oczekiwać od pioniera komercyjnych lotów w Kosmos 😉

Czas zainwestowany w niniejszą książkę to nie strata. To pełny zysk. Na dodatkową uwagę zasługuje fakt, że całość podzielono na wiele krótkich podrozdziałów, więc nie ma szans na znużenie. Polecam!!!

Publikacja dostępna do nabycia: tutaj

Publikacja, która irytuje…

tomek

…głównie z uwagi na fakt, że jest świetna. Otwierając paczkę od Wydawnictwa Zielona Sowa spodziewałem się czegoś mniej przyjemnego, a to był dopiero początek bardzo miłych zaskoczeń. Na pierwszy ogień trafiła publikacja Tomka Tomczyka, prawdopodobnie najbardziej znanego blogera rodzimej blogosfery „Blog.

Pisz, kreuj, zarabiaj” i jeśli czytać to, co napisał autor o tajemniczym nicku Kominek to jego słowa jedynie to potwierdzą. Nie wynika to z faktu, że co druga strona zawiera przekaz JESTEM NAJLEPSZY, ale czyta się go jak NAJLEPSZEGO 😉

Już trzecia kartka (tytułowa) zaskakuje autografem Tomka (wydawnictwo się postarało) i bardzo dobrze, książkę z autografem czyta się lepiej, a z pewnością jeszcze lepiej z dedykacją, ale na takową się nie załapałem. W sumie skoro nie wiadomo do kogo trafia książka – trudno napisać dedykacje sensowną i co najważniejsze szczerą. Taką, po której czytało by się jeszcze lepiej.

Prawie czterysta stron. Wyzwanie na miarę „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza szybko okazuje się łatwe do sprostania. Książkę czyta się bez zmęczenia – przyjemnie. Autor mówi do nas, nie do siebie. Krótkie podrozdziały przyswaja się szybciej, niż artykuły z Pudelka. Co najważniejsze mają ogromny sens – przekazują wiedzę, a nie nędzne plotki.

Nie znam osobiście Tomka Tomczyka (myślę, że w najbliższym czasie ulegnie to zmianie) jednak obserwuję go już dobrych parę miesięcy. Zawsze podąża za trendami lub też te trendy tworzy. Książka, aż buzuje pakietem know how, które od ręki lub też od nogi można przełożyć do swojej sfery bloggingu 😉

W publikacji zawarto informacje w stylu amerykańskiego snu, jak autor przemienia się z biednego blogera w blogera, którego wszyscy łakną i są w stanie jeszcze za to sporo zapłacić. To fajna opowieść. Blogujesz – przeczytaj. Nie blogujesz – przeczytaj zdecydowanie. Dwa pierwsze rozdziały wprowadzą Ciebie w ten magiczny świat słowa pisanego w Internecie, a dwa kolejne zaprezentują możliwości monetyzacji tej sfery.

Z publikacji i działań wynika, że Kominek jest profesjonalistą pełną parą – wie czego chce, robi co chce i najważniejsze – wie, jak to zrobić. Nawet jak napisze „kurwa” to wydaje się to mocno profesjonalne. Lubie go!

Mimo, iż nie czytałem pierwszej publikacji Kominka to po przeczytaniu niniejszej zamierzam ten błąd naprawić. Tak, celowo nazwałem to błędem, bo omijać, przegapiać lub celowo odkładać tak dobre publikacje jest ogromnym i niewybaczalnym błędem. Po co krzywdzić samych siebie? Przecież dobra wiedza jest zawsze… dobra 😉 Tym słodkim akcentem szczerze i nieprzekupnie zapraszam do zapoznania się z tą książką i nie tylko z nią!