P i K

Początek

Szczęście pojawienia
Fenomen poznania

Bogactwo doświadczeń
Cierpnienie z zawodu

Euforia sukcesu
Płacz zapomnienia

Koniec

…i tak minęło życie

Bez wyłączności na posiadanie racji. Harmonijne kontakty międzyludzkie

bezwylacznosci

Leżąc wygodnie na ulubionym łóżku, zamykam oczy i przypominam sobie siebie kiedyś. Wydawać by się mogło, że od tego czasu minęło sporo lat świetlnych, lecz sprawdzając w kalendarzu, okazuje się, że miało to miejsce niespełna trzy lata temu. Teraz ze spokojem buddyjskiego mnicha na drodze miłującego pokój wojownika mogę cofać się w czasie, gdyż nie jestem już tą samą osobą, co kiedyś. Jeszcze kilka lat temu priorytetem we wszystkich rozmowach było dla mnie posiadanie racji, walka o ogień czy też z wiatrakami. Teraz jestem szczęśliwy, iż mam tę błogość w sercu. Ten spokój, swoistą woń zwycięstwa nad życiem…

Otacza mnie wiele osób (z pewnością Ciebie również), którzy dla triumfu, jaki daje wygrana i zwycięstwo potrafią walczyć niczym najbardziej wyniosłe koguty! Osoby te, często nie posiadając wystarczającej wiedzy w danym temacie, są jednak w stanie tak błądzić po odpowiednich ścieżkach, dopóki nie dojdą do oczekiwanego rezultatu! Kłótnie te mogą mieć wszelkie podłoże, kto co powiedział, kto co widział, kto wiedział pierwszy, kto zna to lepiej, kto jest lepszy, dlaczego to i tamto. Zawsze jednak najważniejsze, aby racja pozostała po tej koguciej stronie.

To przykre, że tracimy swoje życie, niepotrzebnie również i energię na tego typu pierdoły, błahostki. Już dawno doszedłem do wniosku, że takie zachowanie sensu nie ma. Przekonaj się, jakie szczęście daje odpuszczenie, przyznanie racji z uśmiechem na ustach (nawet, gdy posiadamy ją w stu procentach), ona zdecydowanie zamyka wściekle usta, wprowadzając w osłupienie.

Bardzo często powtarzam w pełnej swobodzie – tak, masz rację, zdecydowanie! Satysfakcja jest wtedy dużo większa, niż po zdobyciu ognia, w walce z kogutem.

Przekonaj się, bowiem nie na darmo Gerald Jampolsky powiedział kiedyś, pytając „Chcesz mieć rację czy być szczęśliwym?”. Ja ponownie wybieram szczęście, bowiem racja jest względna, zależna od punktu siedzenia, sposobu postrzegania świata oraz wielu innych czynników.

Dzięki temu Twoje życie odmieni się już od momentu wdrożenia w nie tej nowej formy ustępstw! To sytuacja wygrany – wygrany! Bez zbędnego spinania, niepotrzebnych zgrzytów, skołatanych nerwów i wylanej żółci. Powodzenia na nowej drodze życia!

Magnez

Magnez jest w Tobie wielki,
przyciąga ciągle mnie.

Jak jemu przeciwdziałać,
me serce tylko wie.

Więc czemu się poddaję,
zamiast uciekać stąd?

Może w Twoim serduszku,
przyjazny czuję prąd!!!

Potrafię! Zrobię to!! Muszę to zrobić!!!

Spraw, aby reszta Twojego życia stała się najlepszą częścią Twojego życia!

Poduszka z kredensu…

…czyli psychodeliczna wyliczanka 😉

Poduszka pełna litości
Dom pełen miłości

Burmistrz co rano wstaje
Leśnik co młode ma gaje

Piłka jest okrągła
Bramki są dwie

Człowiek się starzeje
Policzone dnie

Czarne nie jest białe
Białe nie jest czarne

Wszechświat znów wariuje
Naliczam mu karne

Teraz jednak mam przegrane
Każdy swoją bije pianę

Gdyż to wszystko jest bez sensu
Nie ująłem w tym kredensu!

Idealizacja niedostępności, czyli to, czego nie mamy smakuje o wiele lepiej…

idealizacjanie

Jak często marzyłeś o czymś lub o kimś dniami i nocami, a gdy nagle ten ktoś lub to coś stało się Twoim na wyciągnięcie ręki, twierdziłeś, że to bubel, że nie jest tak rewelacyjne, jakby się mogło wydawać lub że to zupełnie coś innego?

Sobota, godzina 20:00, wspaniała restauracja w stolicy naszego pięknego kraju, czuć ten powiew luksusu, robi się coraz bardziej nastrojowo, z tymi cudownie iskrzącymi świecami, w tle chilloutowa muzyka rysująca uśmiech na mojej twarzy, wokół same śliczne panie, zaczynam rozpływać się w oczekiwaniu na tę nader ekskluzywną kolację, nadchodzi kelner w garniturze sygnowanym przez zachodniego projektanta, srebrna taca, a na niej… chleb ze smalcem 😉

Poczułem to przez chwilę, typową stagnacjo-wegetację. Uwielbiam chleb ze smalcem, ale jest to jeden z tych posiłków, który potrafi zatkać już w trakcie samego spożywania. Czy wyobrażasz sobie życie, w którym każdego dnia robisz dokładnie to samo, taki dzień świstaka, tylko… Twój?

Ja sobie wyobrażam, Ty mimo, iż będziesz od tego daleki, nie musząc sobie nawet tego wyobrażać – tkwisz w tym po uszy. Tak właśnie wygląda Twoje życie. Każdy ma pewien schemat działania i każdy też jest bardziej lub mniej dostępny dla innych osób…

…STOP, nieco się namieszało w niniejszym artykule, miał tyczyć się dostępności, a poruszyłem kwestię stagnacji, do której wrócę z pewnością za kilka tygodni 😉

Czy biegłbyś z wypiekami do domu na finałowy odcinek pikantnego reality show lub nowy program Kuby Wojewódzkiego, w którym wylewa pomyje na obecnego prezydenta, ze świadomością, że możesz go obejrzeć o każdej porze dnia i nocy?

stałbyś przez całą noc pod sklepem, w oczekiwaniu na technologiczne cacko, którego i tak starczy dla wszystkich, a cena pozostanie bez zmian?

Czy wziąłbyś udział w konkursie, wiedząc, że w kolejnym pula nagród do wygrania będzie zdecydowanie większa?

spotykałbyś się z kimś, kto jest na każde Twój skinienie?

Nawet jeśli odpowiedziałbyś tak na którekolwiek z pytań, dostępność mogłaby Ciebie cieszyć tylko na początku, lecz z czasem tak jak po chlebie ze smalcem miałbyś ochotę jedynie na wymioty, obrzydzenie.

Do czego zmierzam w tym artykule? Do docenienia, jeśli bowiem mamy do czynienia z rzeczami, ludźmi, zjawiskami stale dostępnymi, stają się one dla nas mało wartościowe! Jeśli jednak coś jest unikatowe, jedyne, niepowtarzalne, o co musimy walczyć całym sobą – wtedy wiemy, że o to właśnie w życiu chodzi.

Czy ceniłbyś powietrze i wodę o wiele bardziej, wiedząc, że możesz je stracić? Oczywiście. Człowiek na łożu śmierci lub gdy ona „wyposażona w kosę” zagląda mu w oczy, nagle docenia życie, potrafi zrozumieć więcej.

Czy w trakcie trwania związku, byłeś w stanie docenić jego wszystkie zalety? Nie, dopiero po jego zakończeniu, nastąpiła idealizacja (po tym jak ta druga osóbka bardziej lub mniej drastycznie usunęła się z Twojego życia – oczywiście jeśli się usunęła). Nagle zabrakło powietrza, wszystkie „brzytwy” zrobiły się tępe, a Ty nie utonąłeś, lecz zacząłeś się dławić. Jeśli byś sam odszedł nie byłoby idealizacji 😉

Psychologia, kochana psychologia, im rzecz mniej dostępna, tym bardziej uwielbiana. Bogacze naszego świata zabijają się o to, czego nie ma ktoś inny. Potrafisz sobie wyobrazić ekskluzywny telefon w cenie zwykłego szaraka? Heh, mowa o ekskluzywności nie miałaby wtedy sensu.

Tak właśnie działamy od zawsze! Jeśli czegoś nie mamy, o czymś marzymy, w naszej głowie zaczyna się projekcja filmu pt. „Jakie to jest wspaniałe”! Nadajemy temu czemuś mnóstwo wyjątkowych cech, wprowadzamy na kanwę boskości, a później się okazuje, że to coś ekstra nie jest takie ekstra jakby się to mogło wydawać.

Spoglądaj realnie, wyciągaj wnioski, ale nie nadawaj temu zbytniej idealizacji, bo później możesz się zdziwić, gdy będziesz swoje cudeńko obdzierać ze złotej skóry… a tam będzie już tylko zwykły burak!!!

Zapamiętany

STOP

aresztowany,
to niezbyt adekwatne słowo,
dlatego zmieniam

STOP

zapamiętany
w słowie,
w obrazie,
w pamięci,

na zawsze,
zapamiętany

z godnością,
z uśmiechem,
całością

a wyrażając słowem…
na zawsze,
dzięki artyście !!!

Strata pełna zysku

strata

Uwielbiam tę względność Wszechświata i to, że wszystko ma więcej, niż jedno dno. Chciałoby się powiedzieć – cudownie, ale po co? Zajmijmy się lepiej omawianiem tego, co w mojej głowie w chwili obecnej zatańczyło.

Na początku zrobimy nieco typowo. Sięgam do Słownika Języka Polskiego i wyłapuje definicje słów STRATA oraz ZYSK. Definicję słowa PEŁNA pozostawimy w słowniku dla zainteresowanych.

Podążając tym tropem

STRATA to
1. «to, co się przestało posiadać; też: fakt, że się przestało coś posiadać»
2. «w przedsiębiorstwie: wielkość, o którą uległy zmniejszeniu własne fundusze»

ZYSK to
1. «nadwyżka wpływów nad wydatkami»
2. «korzyść, pożytek»

Do czego zmierzam? Do rozłożenia na czynniki pierwsze i do spojrzenia z tej drugiej strony…

Całe życie tracimy i zyskujemy. Procedura zakorzeniona. Tracimy (inwestujemy) czas, zyskujemy doświadczenie. Budujemy firmę, ona upada. Pracujesz po nocach, rzucasz szkołę. Jesteśmy w związku, nagle on się rozsypuje. Mamy nowe auto, ktoś nam je kradnie. Chorujemy i nie jedziemy na już opłacone wakacje zagraniczne. Ucieka nam ostatni transport i nie bierzemy udziału w szkoleniu, na które czekaliśmy całe życie.

Ogarnia Ciebie rozpacz. Co się stało? Życie się zawaliło. Nie ma już sensu. Najlepiej ze sobą skończyć. Łzy, histeria, krzyk i znienawidzenia, ale…

…wyobraź sobie, że jest przecież ta druga strona, którą tym razem zaprezentuję w bardzo pozytywnym zwierciadle. Tracisz czas, ale dzięki temu zyskujesz doświadczenie. Następnym razem nie popełnisz już tych samych błędów!

Masz firmę, ledwo wiążesz koniec z końcem. Nagle w firmie nie ma już płynności finansowej i jedyną słuszną decyzją jest jej zamknięcie. Bankructwo uruchamia w Tobie kreatywne myślenie (z czegoś trzeba żyć), kombinujesz jak przetrwać i nagle
nowa działalność przynosi Tobie miliony.

Sytuacja życiowa zmusza Ciebie do wybrania pracy, a nie szkoły. Po czasie okazuje się, że była to jedna z najlepszych decyzji życiowych – w pracy poznajesz przyszłego partnera biznesowego, który staje się inwestorem wdrożenia Twojego pomysłu. Razem osiągacie sukces, a Ty z niezależnością finansową przy boku spokojnie kończysz szkołę!

Jesteś w cudownym związku. Szczęście, które Ciebie ogarnia wręcz unosi Ciebie nad ziemią 😉 Nagle wszystko pryska, niczym bańka mydlana ze średniej jakości płynu do naczyń. Jedni się wieszają, inni płaczą dniami i nocami. Jeszcze inni uśmiechają się do siebie i ruszają do przodu, na spotkanie z przeznaczeniem. Jeśli jedna osoba Ciebie nie doceniła, za chwilę spotkasz drugą, która będzie nosić Ciebie na rękach. Wyluzuj, masz jedno życie – nie dla tych, którzy nie mają ochoty dzielić go z Tobą! Zmiany są pozytywne…

Siedzisz sobie w firmie, zza szyby widzisz, jak ktoś odjeżdża Twoim nowym, wspaniałym, czerwonym Ferrari, wpadasz w histerię, ale nagle… auto wybucha. Złodziej uratował Tobie życie. Ubezpieczalnia serwuje nowe autko. Żyjesz, znowu możesz jechać do przodu!

Choroba doprowadza do stanu, w którym marzenie o wypoczynku w luksusowych zakamarkach opłaconego już hotelu nadal zostanie marzeniem. Dwa dni po terminie odlotu, w hotelu Twojego przeznaczenia dochodzi do zamachu gazowego, ginie kilkaset osób. Ty nie jesteś jedną z nich. Ty oglądasz to w telewizji, wdzięczny za te chorobę!

Czekałeś i czekałeś i przeczekałeś. Pociąg pędzi bez Ciebie, a szkolenie jest ustawione na styk. Miałeś tyle nadziei na to, że zmieni ono Twoją dotychczasową egzystencją. Ze zwieszoną głową wychodzisz z dworca. Puszczasz od niechcenia Dużego Lotka, wieczorem wygrywasz 17 milionów nowych złotych. Opłacało się zostać i wybrać Chybił Trafił właśnie w tej kolekturze!

Takie sytuacje możemy mnożyć bez końca. Pamiętaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Zawsze, kiedy tracisz, wyciągaj ze swojej straty wnioski napompowane pozytywną energią. Bardzo prawdopodobne, że dno Twojej straty będzie wypełnione sukcesem bardziej, niż byś się tego spodziewał!!!