Ostatni gość

Pojawił się nie pukając,
nie wchodząc poprzez drzwi.
Tak całkiem bez zapowiedzi,
samotnie wybrawszy dni.

To gość, kiego nie lubię
i kiego nie zapraszam,
lecz, kiedy go zobaczę,
ze strachu krzyczę: przepraszam.

Bo mam to na uwadze,
iż rozejm mi przyrzeczony.
Co z tego jednak jeśli,
on mowy nie nauczony.

To gość przysłany z zaświatów,
po moje marne zwłoki.
Zwłoki, co tetnią życiem,
lecz mają chore zatoki.

Na nie się nie umiera,
on jednak ma swoje racje.
Krzyczy do mnie z goryczą,
nie będzie Cię na kolację.

Więc żegnam się z rodziną,
bo śmierci nie dam rady.
Choć nie był to gość zaproszony,
ma swoje magiczne układy.

Myśl na wielką skalę…

…w czasach wielozadaniowości koncentruj swoje myśli nad jednym działaniem, a po jego ukończeniu zajmij się kolejnym. Do dzieła!!!

Emocjonalni od dziecka…

Już jako dzieci jesteśmy maksymalnie wrażliwi i emocjonalni. Żyjąc uczymy się zapominać jak to jest doświadczać, być i żyć, a nie tylko mieć. Zatrzymaj się na chwilę i doceń to co masz, ludzi, którymi się otaczasz. Pokochaj tę chwilę…

Absurd niewiedzy

“Wiem, że nic nie wiem”,
krótkie, lecz niesamowite słowa,
podstępnie wypowiedziane przez Sokratesa,
wiele wieków temu.

Gdzie absurd?
Ukryty za przecinkiem,
bowiem nie można wiedzieć,
że nic się nie wie.

A dlaczego?
Gdyż już sama wiedza o niewiedzy,
staje się wiedzą.

A jeśli wiesz, że nic nie wiesz,
to jesteś w posiadaniu tej sekretnej wiedzy,
o własnej niewiedzy!!!

Niesprawiedliwość niepełnosprawności

Niesprawiedliwość

Oczy,
które nie widzą.

Usta,
które milczą.

Nos,
który nie czuje.

Uszy,
które nie słyszą.

Ręce,
które nie trzymają.

Nogi,
które nie prowadzą.

Niepełnosprawność,
wyrok skazujący, bez winy.

Intuicja,
szósty zmysł kojący cierpienia

oraz

Ludzie życzliwi,
stale powstrzymujący krzyk rozpaczy.

Niepełnosprawność

Rodzaje kobiet…

…w związkach. Chłopaki z AbstrachujeTV pokazali wszystko to, czego możecie doświadczyć na co dzień. Genialne!!!

Magiczne 33

magiczne

Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce 😉 Każdy z nas w coś wierzy. Ta wiara nasila się oczywiście w większym lub mniejszym stopniu. Częstokroć mamy więc do czynienia z jej wahaniami. Tak to już przecież w życiu bywa.

Niniejszy artykuł nie ma jednak na celu przekonywać Ciebie do wiary i mocy, jaka w niej się skrywa (z pewnością będą inne na ten temat). To opowieść o magii, rewelacyjnej magii przyciągania w moim życiu. Jest ona również zaczątkiem do nauki przyciągania, którą w przyszłości rozpoczniemy.

Nie pamiętam już kiedy w moim życiu pojawiła się liczba 3, która następnie samoistnie przekształciła się w 333, w trakcie tej ewolucji przechodząc w 33. Ostatecznie na 33 pozostało. Stała się moją magiczną liczbą i nagle – uwaga – w moich oczach zaczęło świtać coraz więcej i więcej trzydziestek trójek (za sprawą odpowiedniego profilowania kierunku skupienia). Początkowo ukryte, z czasem stawały się coraz mocniej widoczne.

Po czasie dowiedziałem się, że jest to liczba marzycieli i romantyków, wtedy jeszcze bardziej zaskarbiła sobie moje względy 😉 Jest ona liczbą mistrzowską i sugeruje znalezienie złotego środka, na to, że człowiek obdarzony taką liczbą znalazł wiarę i światło w sobie, że poszukiwania mocy i władzy w liczbie tej, znalazły wyraz najlepszy i najmocniejszy.

Dostrzegałem ją wszędzie (nie tylko w tablicach rejestracyjnych, kodach kreskowych), ale również w numerze mojego paszportu, mojej wizy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w numerze mojego telefonu, w dacie mojego urodzenia (28 maja = 28 + 5), w cenach, w składniach, w otaczającej mnie rzeczywistości (Jezus zmarł w wieku 33 lat).

Tym sposobem pojawiły się także magiczne godziny – 3:33, 13:33, 23:33, a po nich również nazwy książek (33 sposoby…), płyt, filmów, stron internetowych. Trzydziestka trójka stała się moim życiem, zawładnęła nim w dużym stopniu. Wczoraj w CSI: Kryminalnych zagadkach pojawił się gość w koszulce z numerem 33 (mój idol Scottie Pippen miał również koszulkę z numerem 33) i prowadzący śledztwo spojrzał na zegarek z godziną 3:33.

Z reguły w samolocie mam numer 33, ostatni bagaż miał nadany numer 333! Tak też cały czas moje życie kręci się wokół 33. Nawet po dodaniu kolejnych cyfr z mojego numeru telefonu powstaje 33 (odkryła to moja ówczesna kobieta o prawdziwie magicznym imieniu Nikola). 33 to numer mojej magnetycznej karty w firmie, 33 jest w moim karnecie na basen, na mojej karcie kredytowej, na odkładanych banknotach.

Tam gdzie spoglądam widzę 33. Gdy poznałem jedną z ówczesnych miłości, pociąg pędził po torach o numerze 333/7, konduktor miał początkowy numer 33 (zobaczyliśmy po czasie na pieczątce), a nasza piosenka „Gdy jest już ciemno” zespołu Feel ma dokładnie 3 minuty i 33 sekundy 😉

Jednak najfajniejsze jest w tym wszystkim to, iż oprócz odnajdowania tylko i wyłącznie 33 w otaczającym mnie świecie, dzieje się coś jeszcze – znaleziska te wywołują mój uśmiech.

Wiele osób uważa, że jest to paranoja, mania prześladowcza. Osoby te nawet śmieją się z mojej 33, ja jednak idę z tym do przodu, bo nawet jeśli największy sekret wszechświata miałby być bzdurą, to każda 33 na mojej drodze niesamowicie poprawia mi humor i dodaje pozytywnego energetycznego kopa (powera), zwiększając już i tak ogromny uśmiech.

To jest prawdziwa magia, którą zaraziłem również swoją niewiastę. Weź więc pod uwagę fakt, że jeśli w coś bardzo mocno wierzysz, czegoś pragniesz lub z wytęsknieniem oczekujesz to Wszechświat ześle to coś właśnie Tobie. Jest to taka forma materializacji myśli. U mnie się sprawdza. Właśnie zaczynam przekładać ją na pieniądze. Jak śpiewa Madonna w swoim najnowszym albumie „Give it to me Dollar”. Czego i Tobie życzę z całego serca!!!

Świat przeszkadza…

„Świat przeszkadza mi w życiu”

Sławomir Mrożek

Drzewo życia

Spojrzałem przez okno,
by widok za nim napełnił mnie radością.

Ale nie zdążyłem,
bowiem smutek powiedział mi “dzień dobry”.

Drzewo,
które stało tu od wieków, było inne.

Jego oblicza nie zmieniła,
ni pora roku, ni moje nastawienie.

Drzewo,
które co rano machało na przywitanie swoimi gałązkami,
dzisiaj zamarło.

Było bez życia, rozdarte i skończone,
Nawet łza w oku nie przywróciła mu tchnienia.

Drzewo,
które napełniało moje życie tlenem,
umarło od spalin mojego samochodu.

Odeszło, bez pożegnania,
po ciosie zadanym przez moje dziecko.

Wyryło one na nim serce oraz napis:
“kochany tatuś”!

…my ludzie cywilizowani ;-(

Szukam cię Miłoszu!

Uwodzenie bogatego faceta z Warszawy w garniturze Armaniego w wykonaniu czeszki Nicky Tučková, tak na poprawę humoru lub jeśli jest już dobry to na jego polepszenie 😉